O tym jak miałem pomysł tak głupi, że nawet natura mi przeszkodziła
Tagi: informacje, jesieÅ„, nerd, odchyÅ‚y, Å›nieg, wykÅ‚ady, zima 5 komentarzy »Stary, albo wÅ‚aÅ›nie w ciÄ…gu nocy spadÅ‚o od cholery Å›niegu, albo tym razem naprawdÄ™ porzÄ…dnie zaspaÅ‚eÅ›… PowinieneÅ› zrobić coÅ› z tym budzikiem.
ja do siebie, dziÅ› rano
Jeszcze parÄ™ dni temu miaÅ‚em napisać sielankowe zachwyty nad tym jaka to jesieÅ„ jest cudowna, jak to uwielbiam tÄ™ porÄ™ roku, jak to piÄ™knie i malowniczo jest no i standardowo pół miliarda punktów „Dlaczego jesieÅ„ jest lepsza od innych pór roku”. MiaÅ‚em, a teraz co? WstajÄ™ dzisiaj rano i widzÄ™, że piÄ™kne żółto-pomaraÅ„czowo-czerwone liÅ›cie na drzewach sÄ… przykryte warstwÄ… obrzydliwego Å›niegu!
W sumie, w pierwszej chwili, jeszcze leżąc na łóżku, gdy spojrzaÅ‚em w okno myÅ›laÅ‚em, że to tylko gÄ™sta mgÅ‚a. CoÅ› mi jednak nie pasowaÅ‚o, wiÄ™c zwlokÅ‚em siÄ™ z łóżka jako że i tak miaÅ‚em wstać, bo dzisiaj nosiÅ‚em siÄ™ z szalonÄ… koncepcjÄ… pójÅ›cia na wykÅ‚ady. Spojrzenie przez okno wywoÅ‚aÅ‚o seriÄ™ czynnoÅ›ci, które miaÅ‚y mi uÅ›wiadomić, że po prostu jeszcze siÄ™ nie obudziÅ‚em, a to co widzÄ™ to sen bÄ™dÄ…cy wynikiem oglÄ…dania zaÅ›nieżonych krajobrazów w South Parku oraz wczorajszych żartów o tym jak to bÄ™dzie dzisiaj zasypane. Niestety Å›nieżna widok nie chciaÅ‚ zniknąć i upierdliwie stawaÅ‚ siÄ™ pewnÄ… rzeczywistoÅ›ciÄ…. Szok jaki to musiaÅ‚o we mnie wywoÅ‚ać tÅ‚umaczy to, że nadal chciaÅ‚em iść na wykÅ‚ady. Jednak los, który próbowaÅ‚ ociÄ…gnąć mnie od tego pomysÅ‚u miaÅ‚ kolejnego asa w rÄ™kawie – Å›nieg chociaż nie podziaÅ‚aÅ‚ na mnie zniechÄ™cajÄ…co, to jednak musiaÅ‚ być brany pod uwagÄ™ jeÅ›li miaÅ‚em wyjść na zewnÄ…trz.
RuszyÅ‚em wiÄ™c szturmem na szafy szukajÄ…c odpowiedniego ekwipunku. Szafy nie opieraÅ‚y siÄ™ dÅ‚ugo i już po chwili miaÅ‚em w rÄ™kach czapkÄ™ i zimowÄ… kurtkÄ™ (z mysiego futra +10 odpornoÅ›ci na zimno). Jednak mimo szeroko zakrojonych poszukiwaÅ„ nigdzie nie mogÅ‚em znaleźć butów. PopatrzyÅ‚em za okno – no nie, może chcÄ™ iść na wykÅ‚ady ale szalony to nie jestem, żeby po takim Å›niegu zasuwać w haluweczkach. W miÄ™dzyczasie – pierwszy wykÅ‚ad staÅ‚ siÄ™ już historiÄ… i już niedÅ‚ugo to samo miaÅ‚o siÄ™ stać z drugim. Jako że sytuacja byÅ‚a już poważna zasiÄ™gnÄ…Å‚em do zewnÄ™trznego źródÅ‚a informacji, czyli wysÅ‚aÅ‚em smsa do mamy, ale niewiele mi to pomogÅ‚o, bo byÅ‚ to raczej jednowiadomoÅ›ciowy monolog. Wtedy udaÅ‚o mi siÄ™ wyrwać z szponów tego gÅ‚upiego pomysÅ‚u i gdy na 1,5 przed 3 wykÅ‚adem dostaÅ‚em informacjÄ™ o miejscu przebywania butów, nie zrobiÅ‚o to już na mnie wiÄ™kszego wrażenia i nie spowodowaÅ‚o zmiany nowych planów, czyli trzymania siÄ™ z dala od tego co jest za oknem.
Bo kto wie, może wÅ‚aÅ›nie nadeszÅ‚a zima stulecia spowodowana globalnym ociepleniem? Albo w nocy rozpÄ™taÅ‚a siÄ™ wojna atomowa lub uderzyÅ‚ meteoryt przez co popioÅ‚y zasÅ‚oniÅ‚y sÅ‚oÅ„ce i nastaÅ‚a wieczna noc i zima? ‘No way, tam może być pół miliarda stopni na minusie, lepiej nie ryzykować’ powiedziaÅ‚em sobie. Od tamtego momentu minęło już 6 godzin, obserwacje Å›wiata za oknem nie przynoszÄ… pozytywnych wiadomoÅ›ci, co prawda Å›nieg(a może popiół?) już nie pada, ale może to tylko gorzej, bo znaczy to, że wokół ziemi utworzyÅ‚a siÄ™ zamarzniÄ™ta sfera przez co nie dość, że nie dociera sÅ‚oÅ„ce, ale też jesteÅ›my zupeÅ‚nie odciÄ™ci od Å›wiata tj. WszechÅ›wiata.
Powoli zaczynam dochodzić do wniosku, że to wszystko wina tego mojego pomysłu, stopnień jego irracjonalności musiał być tak wysoki, że spowodowało tak wysokie natężenie promieniowania G, iż sama Matka Natura to odczuła i musiała interweniować, a obecna sytuacja to działania prewencyjne, tak bym na drugi raz lepiej przemyślał takie pomysły.



ÅšpiÄ…c, a raczej ciÄ…gle pogłębiajÄ…c siÄ™ w drzemce- sÅ‚yszaÅ‚am z kuchni rozmowÄ™ mamy z bratem i jej wielkie zaskoczenie:” jak to za oknem Å›nieg nam figla splataÅ‚.” Ta informacja jak widać byÅ‚a dość irracjonalna skoro nie przeszkodziÅ‚a w kontynuowaniu mojego jakże czasochÅ‚onnego zajÄ™cia drzemania. Jednak to, co zÅ‚e prÄ™dzej czy później musi wpÅ‚ynąć na stan psychiczny czÅ‚owieka- kiedy w koÅ„cu zebraÅ‚am siÅ‚y i spojrzaÅ‚am w okno jak zwykle każdego ranka, poczuÅ‚am że albo źle ze mnÄ… ,że widzÄ™ Å›nieg albo powinnam zmienić dealera :P
Nie mogę nie wspomnieć o wspaniałej jeździe naszą komunikacją miejską- dzisiaj nieprzystosowane drogi do przejechania, ścisk jeszcze większy niż zwykłe i na każdym przystanku czekanie jakieś 5-10 minut,aż autobus będzie w stanie ruszyć było normą, a o pojawieniu się na miejscu w miare punktualnie można było zapomnieć.
.. czyżby nie zdążyli zmienić letnich opon? Jakże można było nie przewidzieć,że śnieg będzie w pażdzierniku- toż to takie oczywiste.. :P
Taaa… A spróbuj sobie wyobrazić co ja musiaÅ‚am pomyÅ›leć jak wyjrzaÅ‚am przez kuchenne okno i stwierdziÅ‚am, że nic przez nie nie widać. Dopiero po jakimÅ› czasie zaczęło do mnie docierać, że oto przypałętaÅ‚ siÄ™ Å›nieg i bÄ™dÄ™ musiaÅ‚a odÅ›nieżyć samochód i modlić siÄ™ o szczęśliwe dojechanie do Lublina. UdaÅ‚o siÄ™, ale trwaÅ‚o to prawie 1,5h i obfitowaÅ‚o w wiele nieciekawych i niebezpiecznych sytuacji.
Ale przynajmniej buty miałam odpowiednie! :D
jesteś leń i już :P przynajmniej na jutrzejszą probabilistykę przyjdź ;)
Moje zaskoczenie nie byÅ‚o mniejsze… a że akurat we Å›rodÄ™ nadeszla wiekopomna chwila…no może nie przesadzajÄ…c, musiaÅ‚em po prostu wyjechać z Lublina, wstaÅ‚em na tyle rano, że byÅ‚o jeszcze ciemno. Nie czuÅ‚em wiÄ™c potrzeby rozchylania zasÅ‚on okiennych… zjadÅ‚em spokojnie standardowe Å›niadanie (pÅ‚atki na mleku) i zaczÄ…Å‚em zbierać siÄ™ do wyjazdu…bÄ™dÄ…c w peÅ‚ni gotowym, wyjrzaÅ‚em przez okno, czy podjechaÅ‚ już po mnie samochodem tata, co by odwieźć mnie na dworzec… samochodu taty nie widziaÅ‚em…ale swojego też nie… z resztÄ… w ogóle niewiele widziaÅ‚em, bo na co bym nie spojrzaÅ‚, zakryte byÅ‚o to 10cm warstwÄ… Å›niegu… jakbym widziaÅ‚ swojÄ… minÄ™ wtedy, to nadawaÅ‚aby siÄ™ ona pewnie do galerii na nk.pl, bo moje zaskoczenie byÅ‚o wielkie… a niestety, ja nie mogÅ‚em pozwolić sobie na porzucenie pomysÅ‚u o wyjÅ›ciu na zewnÄ…trz…
Podróż na dworzec ponadplanowo siÄ™ przeciÄ…gnęła, gdyż nie wiedzieć czym zaskoczeni drogowcy umożliwili jazdÄ™ z prÄ™dkoÅ›ciÄ… nieprzekraczajÄ…cÄ… 30km/h… albo raczej nie umożliwili szybszej… już liczyÅ‚em że bÄ™dÄ™ miaÅ‚ wymówkÄ™ spóźniajÄ…c siÄ™ na pociÄ…g majÄ…cy powieźć mnie na wyjazd firmowy…ale zdążyÅ‚em…za to pociÄ…g miaÅ‚ godzinÄ™ opóźnienia, wiÄ™c na przesiadkÄ™…nie zdążyÅ‚em…mimo to, paradoksalnie cieszyÅ‚em siÄ™, że nie postanowiÅ‚em jechać samochodem…pomijajÄ…c, że w chÅ‚odnicy mam wodÄ™, przez co każde doniesienie o przymrozku wywoÅ‚ywaÅ‚o u mnie skurcz żołądka… a trasÄ™ miaÅ‚em takÄ…: Lublin-Konin-LicheÅ„-Konin-Warszawa-Lublin-Warszawa-Lublin (gdzie drugi z kolei „Lublin”, to byÅ‚ pobyt od 6rano, do 19wieczór i z powrotem do stolicy…), wiÄ™c miaÅ‚em czas docenić (wÄ…tpliwe) walory PKP i PKS… na szczęście wszystko dobrze siÄ™ skoÅ„czyÅ‚o – pokonanie 1200km mi siÄ™ udaÅ‚o, a Å›niegu prawie już nie ma…
a pomyÅ›leć, że to wszystko przez OgUra…
Uroczyście przyrzekam, więcej nie chodzić na wykłady. Słowo informatyka :P